Królestwo Turetii
Start => Hydepark => Wątek zaczęty przez: Stanisław Kartoliński w Styczeń 23, 2023, 20:16:11
-
https://rzeczpospolitaobojganarodow.pl/forum/viewtopic.php?f=14&p=67375#p67375 (https://rzeczpospolitaobojganarodow.pl/forum/viewtopic.php?f=14&p=67375#p67375)
-
Ta historia się nie kończy...
-
Ciągle to samo.
-
Klon klonów nad klonami i znowu trop prowadzi do Cesarstwa Niemieckiego.
-
I tu się zgadzam z Hrabią Księciem. W najbliższym czasie przedstawię moje własne podejrzenia (poparte twardymi danymi oraz poszlakami) na temat zależności klonowych na naszym kontynencie.
-
Jeśli to będą jedynie poszlaki to nie warto publikować.
-
Ten człowiek zawsze już będzie powracał. Została wykonana kara śmierci a on dalej się pojawia pod inną postacią.
-
I ponownie chciał objąć tron. :)
-
Jeśli to będą jedynie poszlaki to nie warto publikować.
Ciężko zdobyć tylko twarde dowody. Do tego potrzeba śledztwa międzynarodowego.
-
Dobrze że u nas nie ma już tego problemu!
-
Jeśli to będą jedynie poszlaki to nie warto publikować.
Ciężko zdobyć tylko twarde dowody. Do tego potrzeba śledztwa międzynarodowego.
Tym bardziej proponuje się wstrzymać.
-
Nie ma co ukrywać prawdy. Zawsze prawda będzie najlepszym wyjściem.
-
Jeśli Stanisław Kartoliński jest w posiadaniu informacji ,wiązanych bezpośrednio z Królestwem Turetii powinien je opublikować.
-
Ograniczę swój raport do osób ściśle związanych z Królestwem Turetii, do których mam pewność o posiadanie wielu wcieleń czyli klonów.
Osoba, która w Turetii identyfikowała się jako Elżbieta Zienewska, w Cesarstwie Niemieckim nazywa się Sophie von Württemberg. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów ta sama osoba to Anna Radziwiłłówna (wcześniej Żalińska). Adelaide von Hohenburg to wciąż ta sama osoba tylko w Królestwie Skarlandu.
Friedrich von Baden to oczywiście Michał Potocki. Oszczędze sobie wypisywania wszystkich innych klonów z całego świata.
Marek Ziemiaszko (Zienewski) / Karl Friedrich von Hohenzollern - Kartoliński - to nie kto inny jak słynny Tymoteusz Piechota.
Mikołaj Teodor Zienewski to przypadek klonowania się tylko i wyłącznie w Turetii. Jego klony to: Krzysztof Robert Zienewski oraz Bogusław Grzybowicz.
Jak widać powyżej większość klonów na Vaaraldzie łączą dwie rzeczy:
1. Rodzina Zienewskich.
2. Cesarstwo Niemieckie.
-
A, że tak zapytam, dowody? ;)
Olso, osoba która działa pod kilkoma tożsamościami w kilku państwach bez wchodzenia w integracje międzyswojotożsamościowe to nie jest kloner, tylko po prostu posiadacz kilku postaci. Nic nielegalnego w gruncie rzeczy, w żadnym kraju mikroświata.
-
Dzień Dobry
Jakże miło mi was znów widzieć w Turetii - państwie, które beze mnie w żaden sposób by się nie odrodziło. Postanowiłam, że się wypowiem w tej sprawie dla wielu już oczywistej. Sprawie jednak będącej szokiem dla zamkniętych w swoim państwie Turetyjczyków (niczym klony potockiego w Niemczech).
Gratuluję panu Stanisławowi umiejętności śledczych na poziomie ojca Mateusza. Wracając nie będę zaprzeczała, że posiadam kilka tożsamości. Jednak nie ze wszystkimi się zgodzę. Konto w Niemczech jedynie zarejestrowałam dla swojej kuzynki chcącej wejść do mikroświata. Ona po czasie oddała mi je z powrotem odchodząc.
Pragnę zauważyć, że gdyby nie postacie "drugoplanowe" wiele państw by teraz nie istniało z powodu braku mieszkańców.
Klony łączy nieistniejąca już rodzina, ale przecież to wy pierwsi przyjęliście Piechotę do rodu i to na was spoczywa odpowiedzialność za jego klony tutaj. Obecnie człowiek ten stara się poprawić, czasem zdarzają mu się wyskoki, ale się stara. Nie tak jak pan Potocki - przyjdzie, przeprosi a gdy mu na koniec nie wybaczą wyzwie i odejdzie. Jednak twoja żona Stanisławie również jest "klonerką" i sama o tym powiedziała w poście powitalnym. Czy jej też nie powinieneś wrzucić tę listę? Jedyne co mnie zastanawia jest to, dlaczego rzuciła państwo na poziomie i przyszła tu.
Jednak pozwolę sobie zapytać licząc na odpowiedź - skąd ten ból dupy do mnie Stanisławie? Pewnie dlatego, że wprowadzałam własne niewygodne dla Kartolińskich reformy.
Dlatego staraliście się wciągać do rodu kogo popadnie, tylko po to, żeby zdobyć przychylny głos. Kartolińskich bolało, że król Kazimierz, którego wybrali był marionetką, a ja sprawowałam realną władzę. Uważam, że dobrze rządziłam jako król, a nie kanclerz. Popełniłam tylko jeden błąd. Pozwoliłam, żebyście dalej się panoszyli i niszczyli to co ja odbudowuję. Jednym dekretem mogłam was pozbawić wszystkiego, ale tego nie zrobiłam. Dlaczego? Bo pomimo tych wszystkich kłótni darzyłam was szacunkiem, który jak widać działał tylko w jedną stronę. Wyciągnęłam to państwo ze stagnacji, a nie otrzymałam żadnego dziękuję. Ostatecznie
odeszłam z Turetii bo wiedziałam, że z waszym pożal się Boże obecnym królem chcecie okraczyć państwo i zmieniać się jak Putin z Miedwiediewem na urzędzie.
Zboczyłam trochę z tematu, ale sądzę, że Kartolińscy niedługo wytoczą mi proces i powieszą. Co jest absurdalne, ponieważ nie popełniłam żadnego przestępstwa. Jednak po śmierci mogę zmartwychwstać jak Potocki. Zwracając się do obywateli- nie klonów tego przybytku: Radziła bym wam stąd uciekać. Honoru i godności już nie odzyskacie, ale opuszczenie tego miejsca wyjdzie wam na lepsze.
Pozdrawiam was wszystkich i życzę żeby wam te darmowefora nie wysiadły przypadkiem! Trzymajcie się.
Aaaa... Na końcu listy panie Stanisławie dużymi literami proszę dopisać TURETIA.
-
Mocne słowa... Oskarżenia w moją stronę jak najbardziej nietrafione. Nie posiadam ani nigdy nie posiadałam w jednym momencie dwóch tożsamości.
-
Dobrze widzieć Hrabinę ponownie w kraju, nawet, jeśli to tylko na chwilę. Wysłałem Hrabinie wiadomość.
-
Dzień Dobry
Jakże miło mi was znów widzieć w Turetii - państwie, które beze mnie w żaden sposób by się nie odrodziło. Postanowiłam, że się wypowiem w tej sprawie dla wielu już oczywistej. Sprawie jednak będącej szokiem dla zamkniętych w swoim państwie Turetyjczyków (niczym klony potockiego w Niemczech).
Gratuluję panu Stanisławowi umiejętności śledczych na poziomie ojca Mateusza. Wracając nie będę zaprzeczała, że posiadam kilka tożsamości. Jednak nie ze wszystkimi się zgodzę. Konto w Niemczech jedynie zarejestrowałam dla swojej kuzynki chcącej wejść do mikroświata. Ona po czasie oddała mi je z powrotem odchodząc.
Pragnę zauważyć, że gdyby nie postacie "drugoplanowe" wiele państw by teraz nie istniało z powodu braku mieszkańców.
Klony łączy nieistniejąca już rodzina, ale przecież to wy pierwsi przyjęliście Piechotę do rodu i to na was spoczywa odpowiedzialność za jego klony tutaj. Obecnie człowiek ten stara się poprawić, czasem zdarzają mu się wyskoki, ale się stara. Nie tak jak pan Potocki - przyjdzie, przeprosi a gdy mu na koniec nie wybaczą wyzwie i odejdzie. Jednak twoja żona Stanisławie również jest "klonerką" i sama o tym powiedziała w poście powitalnym. Czy jej też nie powinieneś wrzucić tę listę? Jedyne co mnie zastanawia jest to, dlaczego rzuciła państwo na poziomie i przyszła tu.
Jednak pozwolę sobie zapytać licząc na odpowiedź - skąd ten ból dupy do mnie Stanisławie? Pewnie dlatego, że wprowadzałam własne niewygodne dla Kartolińskich reformy.
Dlatego staraliście się wciągać do rodu kogo popadnie, tylko po to, żeby zdobyć przychylny głos. Kartolińskich bolało, że król Kazimierz, którego wybrali był marionetką, a ja sprawowałam realną władzę. Uważam, że dobrze rządziłam jako król, a nie kanclerz. Popełniłam tylko jeden błąd. Pozwoliłam, żebyście dalej się panoszyli i niszczyli to co ja odbudowuję. Jednym dekretem mogłam was pozbawić wszystkiego, ale tego nie zrobiłam. Dlaczego? Bo pomimo tych wszystkich kłótni darzyłam was szacunkiem, który jak widać działał tylko w jedną stronę. Wyciągnęłam to państwo ze stagnacji, a nie otrzymałam żadnego dziękuję. Ostatecznie
odeszłam z Turetii bo wiedziałam, że z waszym pożal się Boże obecnym królem chcecie okraczyć państwo i zmieniać się jak Putin z Miedwiediewem na urzędzie.
Zboczyłam trochę z tematu, ale sądzę, że Kartolińscy niedługo wytoczą mi proces i powieszą. Co jest absurdalne, ponieważ nie popełniłam żadnego przestępstwa. Jednak po śmierci mogę zmartwychwstać jak Potocki. Zwracając się do obywateli- nie klonów tego przybytku: Radziła bym wam stąd uciekać. Honoru i godności już nie odzyskacie, ale opuszczenie tego miejsca wyjdzie wam na lepsze.
Pozdrawiam was wszystkich i życzę żeby wam te darmowefora nie wysiadły przypadkiem! Trzymajcie się.
Aaaa... Na końcu listy panie Stanisławie dużymi literami proszę dopisać TURETIA.
Konto w Niemczech jedynie zarejestrowałam dla swojej kuzynki chcącej wejść do mikroświata. Ona po czasie oddała mi je z powrotem odchodząc.
;D
-
Na uznanie zasługuje przyznanie się do winy Pani Zienewskiej. Na tym kończą się dobre intencje, opluwanie wszystkich mieszkańców i całego kraju nie przystoi nikomu.
-
Ale jakiej właściwie winy? Kloning to posiadanie jednocześnie więcej, niż jednej tożsamości w jednym państwie. Działanie w różnych państwach pod różnymi tożsamościami nie jest i nigdy nie było tak kwalifikowane.
-
Elżbieta Zienewska:
Moje przybycie do Królstwa Turetii było spontaniczną decyzją. Kiedyś natknęłam się na stronę micropedii, za której pośrednictwem przeglądałam strony wielu państw. Długo poszukiwałam miejsca do stworzenia swojego v-domu. Nie chciałam, żeby było to pierwsze lepsze państwo, które ma w opór aktywnych obywateli. Wtedy trafiłam na stronę Królestwa Turetii. Sporadycznie obserwowałam Turetię zastanawiając się nad zamieszkaniem w niej. Gdy zaczęła upadać postanowiłam, że pomogę mieszkańcom w odbudowie państwa. Z czasem między mną a Turetią powstała więź, która z każdym dniem jest coraz mocniejsza.
Cytatów mogłoby być więcej, w których ta pani zapewnia że ma konto tylko w Turetii.
-
Dzień Dobry
Jakże miło mi was znów widzieć w Turetii - państwie, które beze mnie w żaden sposób by się nie odrodziło. Postanowiłam, że się wypowiem w tej sprawie dla wielu już oczywistej. Sprawie jednak będącej szokiem dla zamkniętych w swoim państwie Turetyjczyków (niczym klony potockiego w Niemczech).
Dzień dobry, popada pani już na wstępie w samozachwyt. Turetia odrodziła się dzięki jej obywatelom i proszę przyjąć do wiadomości że nie była pani żadnym zbawcą tego kraju.
Gratuluję panu Stanisławowi umiejętności śledczych na poziomie ojca Mateusza. Wracając nie będę zaprzeczała, że posiadam kilka tożsamości. Jednak nie ze wszystkimi się zgodzę. Konto w Niemczech jedynie zarejestrowałam dla swojej kuzynki chcącej wejść do mikroświata. Ona po czasie oddała mi je z powrotem odchodząc.
Pragnę zauważyć, że gdyby nie postacie "drugoplanowe" wiele państw by teraz nie istniało z powodu braku mieszkańców.
Historia na równi wiarygodna co sprzedany komputer Potockiego.
Klony łączy nieistniejąca już rodzina, ale przecież to wy pierwsi przyjęliście Piechotę do rodu i to na was spoczywa odpowiedzialność za jego klony tutaj. Obecnie człowiek ten stara się poprawić, czasem zdarzają mu się wyskoki, ale się stara. Nie tak jak pan Potocki - przyjdzie, przeprosi a gdy mu na koniec nie wybaczą wyzwie i odejdzie. Jednak twoja żona Stanisławie również jest "klonerką" i sama o tym powiedziała w poście powitalnym. Czy jej też nie powinieneś wrzucić tę listę? Jedyne co mnie zastanawia jest to, dlaczego rzuciła państwo na poziomie i przyszła tu.
Człowiek ten został chwilowo przyjęty do rodu Kartolińskich. Po ujawnieniu jego tożsamości został z niego wyrzucony i pozbawiony nazwiska.
Julia Edyta Wolińska-Kartolińska, moja żona od początku podawała w jakim kraju i pod jakim nazwiskiem żyła w innej mikronacji, w przeciwieństwie do pani.
Idąc tym tokiem rozumowania to wszyscy powinni mieszkać w Sarmacji. Z jakiegoś powodu wybierają oni jednak mniejsze państwa.
Jednak pozwolę sobie zapytać licząc na odpowiedź - skąd ten ból dupy do mnie Stanisławie? Pewnie dlatego, że wprowadzałam własne niewygodne dla Kartolińskich reformy.
Odpowiadam: bólu dupy nie mam. Nic osobistego. Postanowiłem wyjawić siatkę klonerską, którą udało się wytropić i wytępić z Turetii.
Dlatego staraliście się wciągać do rodu kogo popadnie, tylko po to, żeby zdobyć przychylny głos. Kartolińskich bolało, że król Kazimierz, którego wybrali był marionetką, a ja sprawowałam realną władzę. Uważam, że dobrze rządziłam jako król, a nie kanclerz. Popełniłam tylko jeden błąd. Pozwoliłam, żebyście dalej się panoszyli i niszczyli to co ja odbudowuję. Jednym dekretem mogłam was pozbawić wszystkiego, ale tego nie zrobiłam. Dlaczego? Bo pomimo tych wszystkich kłótni darzyłam was szacunkiem, który jak widać działał tylko w jedną stronę. Wyciągnęłam to państwo ze stagnacji, a nie otrzymałam żadnego dziękuję.
Nigdy nikt nie został "wciągniety" do rodu aby uzyskać głos. "Panoszenie" się trwa już od dawna i jakoś nie widzę Turetii w ruinie. Kartolińscy napędzają ten kraj wbrew temu co pani sobie wyobraża i co chciała by osiągnąć. Znowu wpada pani w samouwielbienie. Widać jakie było podejście do Turetii skoro Króla, który wyciągnął Panią, awansował, obdarował szacunkiem i urzędami nazywa marionetką.
Ostatecznie
odeszłam z Turetii bo wiedziałam, że z waszym pożal się Boże obecnym królem chcecie okraczyć państwo i zmieniać się jak Putin z Miedwiediewem na urzędzie.
Nie prawda! Odeszła Pani z Turetii gdy ojciec popełnił samobójstwo po wykryciu jego klonów. Odeszła Pani by nie publikować informacji o pani działalności zagranicą? Czy nie taka była wasza umowa z Królem Kazimierzem Sakowiczem?
Zboczyłam trochę z tematu, ale sądzę, że Kartolińscy niedługo wytoczą mi proces i powieszą. Co jest absurdalne, ponieważ nie popełniłam żadnego przestępstwa. Jednak po śmierci mogę zmartwychwstać jak Potocki. Zwracając się do obywateli- nie klonów tego przybytku: Radziła bym wam stąd uciekać. Honoru i godności już nie odzyskacie, ale opuszczenie tego miejsca wyjdzie wam na lepsze.
Nikt nie zamierza wytaczać procesów. Nie popełniła Pani żadnego przestępstwa. Rod Zienewskich i tak jest już spalony w Turetii a groźby przybycia incognito pod innymi personaliami tylko to potwierdzają. Proces mógłby się odbyć za namawianie obywateli do porzucenia Turetii ale chyba szkoda na to czasu.
Pozdrawiam was wszystkich i życzę żeby wam te darmowefora nie wysiadły przypadkiem! Trzymajcie się.
Aaaa... Na końcu listy panie Stanisławie dużymi literami proszę dopisać TURETIA.
Napisałem wcześniej, że publikuje siatkę powiązań osób które były związane z Turetią. Proszę się nie bać. Nie będę publikował pod jakimi personaliami działa Pani poza Vaaralandem.
-
Dzień dobry, popada pani już na wstępie w samozachwyt. Turetia odrodziła się dzięki jej obywatelom i proszę przyjąć do wiadomości że nie była pani żadnym zbawcą tego kraju.
Nie można nazwać samo zachwytem rzeczy oczywistej. Może jestem dumna i wyniosła, ale taka jest prawda. ;)
Obywatele mieli w tym jedynie taki udział, że głosowali za ustawami, które tworzyłam i wprowadzałam.
Historia na równi wiarygodna co sprzedany komputer Potockiego.
Ahhh... A pan zawsze wie lepiej jak widzę. Nie zamierzam dyskutować w tym temacie. Odpowiedziałam prawdę tak, jaka ona była. I nie mam zamiaru więcej o tym słuchać. I szczekanie Kartolińskich mnie mało obchodzi jak widać było i widać jest nadal.
Człowiek ten został chwilowo przyjęty do rodu Kartolińskich. Po ujawnieniu jego tożsamości został z niego wyrzucony i pozbawiony nazwiska.
Julia Edyta Wolińska-Kartolińska, moja żona od początku podawała w jakim kraju i pod jakim nazwiskiem żyła w innej mikronacji, w przeciwieństwie do pani.
Idąc tym tokiem rozumowania to wszyscy powinni mieszkać w Sarmacji. Z jakiegoś powodu wybierają oni jednak mniejsze państwa.
Tak samo jak i wy go chwilowo przyjęliście, tak i on został przyjęty w grono Zienewskich niechętnie (przynajmniej przeze mnie). Z czasem zorientowałam się, że to Piechota i chciałam to zweryfikować. Sami wiecie co dalej się potoczyło.
Odpowiadam: bólu dupy nie mam. Nic osobistego. Postanowiłem wyjawić siatkę klonerską, którą udało się wytropić i wytępić z Turetii.
Siatkę klonerską, z którą nie miałam nic wspolnego. Piechota to Piechota. Nic tego nie zmieni, ale o działalności klonerskiej Teodora Zienewskigo nie wiedziałam nic. Nie podejrzewałam nawet łączności między kontami Krzysztofa Roberta i Teodora.
Nigdy nikt nie został "wciągniety" do rodu aby uzyskać głos. "Panoszenie" się trwa już od dawna i jakoś nie widzę Turetii w ruinie. Kartolińscy napędzają ten kraj wbrew temu co pani sobie wyobraża i co chciała by osiągnąć. Znowu wpada pani w samouwielbienie. Widać jakie było podejście do Turetii skoro Króla, który wyciągnął Panią, awansował, obdarował szacunkiem i urzędami nazywa marionetką.
Przykro aż na to patrzeć. Dobrze oboje wiemy jaka jest prawda. Zbieraliście poparcie żeby wasz głos w Radzie w końcu coś znaczył. Pamiętacie dobrze, że każda moja ustawa przechodziła większością głosów. Napędzają kraj? Chyba postami z kościoła. Gdyby nie one to byście ledwo dychrali. Skoro więc Kartolińscy napędzają kraj, to dlaczego nie zrobicie monarchii dziedzicznej? Tak wtedy ten kraj napędzicie, że aż go zapędzie do stanu agonalnego. Ponownie powtarzam, że to nie żadne samouwielbienie, a podkreślenie mojej jakże istotnej roli na losy Turetii. Nie upominam się o żadne pomniki i kulty elżbietańskie, ale o szacunek do mojej pracy jaką wykonałam i z której wy teraz korzystacie. Na wszystkie tytuły sama sobie zasłużyłam. Szacunek większości (poza Kartolińskimi oczywiście) zdobyłam sama i nikt mi w tym nie pomagał.
Nie prawda! Odeszła Pani z Turetii gdy ojciec popełnił samobójstwo po wykryciu jego klonów. Odeszła Pani by nie publikować informacji o pani działalności zagranicą? Czy nie taka była wasza umowa z Królem Kazimierzem Sakowiczem?
Na moje odejście złożyło się wiele czynników. To był jeden z nich. W trakcie gdy odchodziłam, podzieliłam się z panem Kazimierzem bo sam o to prosił, a jako, że moje działanie to żadne przestępstwo uznałam, że mu opowiem. Nie była to żadna umowa. Poprosiłam go o dyskrecję, ale wiedziałam, że pewnego dnia to od niego wyjdzie.
Nikt nie zamierza wytaczać procesów. Nie popełniła Pani żadnego przestępstwa. Rod Zienewskich i tak jest już spalony w Turetii a groźby przybycia incognito pod innymi personaliami tylko to potwierdzają. Proces mógłby się odbyć za namawianie obywateli do porzucenia Turetii ale chyba szkoda na to czasu.
Jednak nie popełniłam? Do niedawna uważał pan, że jestem klonerem. Nikt nie zamierzał tego rodu reaktywować. Groźby przybycia incognito? W rozmowie z Panem Kazimierzem napisałam, że może kiedyś tu jeszcze przybędę. Poza tym napisał, iż wiedział od początku, że nie jest to moje pierwsze konto.
Napisałem wcześniej, że publikuje siatkę powiązań osób które były związane z Turetią. Proszę się nie bać. Nie będę publikował pod jakimi personaliami działa Pani poza Vaaralandem.
Oh... Niestety muszę pana rozczarować. Z oddzielnymi postaciami nie wychodziłam poza Vaarland. Nie licząc państw, w których próbowałam nawiązać dla Turetii stosunki międzynarodowe. No, ale proszę z chęcią zobaczę jakie jeszcze postacie sobie pan wymyśli i chociaż na pewno nic nie znajdzie to się z chęcią pośmieję.
-
Wiele niepotrzebnych słów pada w tym temacie. Informacje o powiązaniach zostały opublikowane. Nikt im nie zaprzecza, nikt nie neguje.
Nie rozumiem jednak frustracji Pani Zienewskiej. Nie wiem czego oczekuje Pani od obywateli Turetii? Od dawna upomina się Pani o podziękowania. Nie wiem tylko za co? Tytuły otrzymała Pani bardzo szybko od Kazimierza Sakowicza, urząd kanclerza również był pewnym zaskoczeniem dla innych. Z całym szacunkiem ale trudno mi ocenić kto był marionetką. Z perspektywy czasu uważam, że to pani była pionkiem prowadzonym przez duet Sakowicz-Zienewski. Zresztą nie jest tajemnicą, że Pani ojciec Mikołaj Teodor Zienewski starał się wrzuć Panią na pierwszą linię frontu by osłabić pozycję rodu Kartolińskich.
Turetia powstała jednak na długo przed Panią, istniała i istnieć będzie, choć życzy nam Pani upadku.
PS: Turetia nigdy nie była monarchią dziedziczną. Posiadanie tradycji elekcji jest naszą piękną tradycją.
-
No cóż czasami tak bywa. Od samego początku między mną a Kartolińskimi się nie układało. Rozumiem niechęć z waszej strony do zmian które wprowadzałam. Nie naciskałam na nikogo, żeby nadawał mi tytuły. Kazimierz Sakowicz sam zaproponował mi urząd kanclerza, tytuł hrabiowski również. Sama byłam zaskoczona podjętymi przez niego krokami. Wtedy też zawiązały się dwa stronnictwa zupełnie odmienne sobie. Nie mogłam być marionetką Kazimierza Sakowicza, który realnie nie miał praktycznie żadnej władzy w państwie. Jego nieobecność pozwoliła mi na przejęcie sterów. Nikt również nie próbował mnie nigdzie wrzucić. Sama postanowiłam zająć się wami, a on mi w tym tylko pomógł. W żaden sposób nie życzę wam upadku. Sami pracujecie na ten upadek. Będziecie istnieć tak długo na ile pozwolą wam darmowefora. Zdaję sobię sprawę z tego, że Turetia nie była monarchią dziedziczną. Obecne powiększanie się rodu Kartolińskich powoduje to, że na elekcyjnym tronie niedługo zasiadać będą tylko oni. Dlatego też tradycja ta niedługo odejdzie w zapomnienie.
-
Odrębne stronnictwa i jakąś niechęć do zmian jest tylko w Pani głowie. Boli panią, że nikt z Kartolińskich nie został marionetką?
-
Nie można nazwać samo zachwytem rzeczy oczywistej. Może jestem dumna i wyniosła, ale taka jest prawda. ;)
Obywatele mieli w tym jedynie taki udział, że głosowali za ustawami, które tworzyłam i wprowadzałam.
Znowu ta sama gadka... Jedyne co po Pani zostało to dziurawe prawo skopiowane z realnego świata, które jest niczym kula u nogi dla Królestwa (patrz Kodeks Karny). Zostały jeszcze czarne obrazki w dokumentach państwowych po tym jak usunęła Pani zdjęcia z serwisu.
Ahhh... A pan zawsze wie lepiej jak widzę. Nie zamierzam dyskutować w tym temacie. Odpowiedziałam prawdę tak, jaka ona była. I nie mam zamiaru więcej o tym słuchać. I szczekanie Kartolińskich mnie mało obchodzi jak widać było i widać jest nadal.
Tak mało obchodzi Panią moje "szczekanie"? Twierdziła Pani, że odeszła bo nikt nie dziękował o nie popierał. To obchodzi czy nie obchodzi bo co chwilę słyszę coś innego.
Tak samo jak i wy go chwilowo przyjęliście, tak i on został przyjęty w grono Zienewskich niechętnie (przynajmniej przeze mnie). Z czasem zorientowałam się, że to Piechota i chciałam to zweryfikować. Sami wiecie co dalej się potoczyło.
Tak niechętnie, że później razem jesteście w Niemczech i go Pani broni...? Szkoda słów na to.
Siatkę klonerską, z którą nie miałam nic wspolnego. Piechota to Piechota. Nic tego nie zmieni, ale o działalności klonerskiej Teodora Zienewskigo nie wiedziałam nic. Nie podejrzewałam nawet łączności między kontami Krzysztofa Roberta i Teodora.
Jest pani związana z rodziną klonerską Zienewskich, Piechoty i Potockich. O tym właśnie był mój pierwszy post.
Przykro aż na to patrzeć. Dobrze oboje wiemy jaka jest prawda. Zbieraliście poparcie żeby wasz głos w Radzie w końcu coś znaczył. Pamiętacie dobrze, że każda moja ustawa przechodziła większością głosów.
Oczywiście... Każdy dąży do tego by coś znaczyć. Nigdy nikomu nie zaproponowaliśmy przystąpienia do rodu. Niektóre projekty ustaw pani autorstwa popierali Kartolińscy, inne te gorsze nie. Nie radzi sobie Pani z krytyką i oczekuję ślepego zaufania i uwielbienia.
Napędzają kraj? Chyba postami z kościoła. Gdyby nie one to byście ledwo dychrali. Skoro więc Kartolińscy napędzają kraj, to dlaczego nie zrobicie monarchii dziedzicznej? Tak wtedy ten kraj napędzicie, że aż go zapędzie do stanu agonalnego. Ponownie powtarzam, że to nie żadne samouwielbienie, a podkreślenie mojej jakże istotnej roli na losy Turetii. Nie upominam się o żadne pomniki i kulty elżbietańskie, ale o szacunek do mojej pracy jaką wykonałam i z której wy teraz korzystacie. Na wszystkie tytuły sama sobie zasłużyłam. Szacunek większości (poza Kartolińskimi oczywiście) zdobyłam sama i nikt mi w tym nie pomagał.
Śmieszy mnie to. Mój brat już odpowiedział o monarchie dziedziczną. Domaga się Pani szacunku od obywateli (nieKartolińskich)? Proszę bardzo: Zarzecki, Dalkowski, Cayetana? Może panowie napiszą czy mają szacunek dla Pani Elżbiety. Może to uspokoi jej ego.
Na moje odejście złożyło się wiele czynników. To był jeden z nich. W trakcie gdy odchodziłam, podzieliłam się z panem Kazimierzem bo sam o to prosił, a jako, że moje działanie to żadne przestępstwo uznałam, że mu opowiem. Nie była to żadna umowa. Poprosiłam go o dyskrecję, ale wiedziałam, że pewnego dnia to od niego wyjdzie.
Nie wyszło to od niego.
Jednak nie popełniłam? Do niedawna uważał pan, że jestem klonerem. Nikt nie zamierzał tego rodu reaktywować. Groźby przybycia incognito? W rozmowie z Panem Kazimierzem napisałam, że może kiedyś tu jeszcze przybędę. Poza tym napisał, iż wiedział od początku, że nie jest to moje pierwsze konto.
Pani czyny nie były karalne. Było bardzo ale to bardzo nieetyczne. Za kłamstwa w Turetii nie ma przewidzianej kary.
-
I jeszcze jedno...
W żaden sposób nie życzę wam upadku. Sami pracujecie na ten upadek. Będziecie istnieć tak długo na ile pozwolą wam darmowefora. Zdaję sobię sprawę z tego, że Turetia nie była monarchią dziedziczną. Obecne powiększanie się rodu Kartolińskich powoduje to, że na elekcyjnym tronie niedługo zasiadać będą tylko oni. Dlatego też tradycja ta niedługo odejdzie w zapomnienie.
Będziemy istnieć dopóki będą obywatele chętni do tworzenia społeczności. Będziemy istnieć dopóki technicznie nic nam nie przeszkodzi. Wiele mikronacji upadało z tych dwóch powodów. I Turetia też kiedyś upadnie. Czy będzie to za rok czy za dwa, a może za dziesięć lat? Kto to wie.
Proszę sobie jednak wyobrazić Turetie bez mojego rodu... Domaga się pani uznania swoich działań ale wszystko co wyszło od Kartolińskich jest złe?
-
Nie wiem skąd informacje o powiązaniu Mikołaja Teodora Zienewskiego z Robertem Krzysztofem Zienewskim. Oboje posiadali odmienne IP, administracja nie wykazała żadnych podejrzanych ruchów. Jeśli Kanclerz Stanisław Kartoliński posiada jakieś informacje w tej sprawie prosiłbym o kontakt.
-
Naprawdę? Myśli Pan że klony wykrywa się tylko po adresie IP?
-
Ktoś musiałby być głupi by robić klona na tym samym adresie IP.
-
Droga Hrabino, bardzo cieszę, że Pani powróciła choć na chwilę do Turetii. Martwią mnie jedynie powody, dla jakich zaszczyciła nas Hrabina swoją obecnością. Wyciąganie tego typu tematów nikomu nie służy. Nikt na tym nie skorzysta a stracą wszyscy.
Nie będę jednak komentował rewelacyjnych wieści jakie opublikował tu Stanisław Kartoliński. Mało mnie to interesuje i obchodzi kto w jakim kraju pod jakim nazwiskiem i co robi.
Chciałbym jedynie zapewnić, że wszystkie rozmowy prywatne które prowadziłem pozostały prywatne. Nigdy nie złamałem danego słowa. Nigdy nie przekazywałem informacji, które otrzymałem w drodze prywatnej. Czytając całą wiadomość mam nieodparte wrażenie, że Stanisław Kartoliński strzela swoimi przypuszczeniami na ślepo a Hrabina Zienewska daje się ciągnąć za język.
Kadencję moich rządów każdy ocenia inaczej. Osobiście starałem się wsłuchać w głos narodu i przerzucić jak najwięcej obowiązków i tworzenia prawa na Radę Narodową. Myślałem że taka jest wola mieszkańców Turetii. Chciałem wspólnego działania. Nie potrzebne mi było pokazywanie swojej siły jako Króla. Dawałem szansę innym i angażowałem do pracy. Jedni zaangażowali się bardziej, drudzy mniej. Z perspektywy czasu Hrabina Zienewska oceniła, że byłem tylko marionetką i okazuje mi brak szacunku pomimo, że ja nigdy nie straciłem go dla niej.
Powiem też wprost: byłem nieaktywny podczas panowania. Przepraszałem za to i przeproszę raz jeszcze : PRZEPRASZAM.
-
Żeby była jasność: nie oceniam rządów Króla Sakowicza / Kanclerz Zienewskiej źle. Nawet były przeprowadzane ankiety wśród mieszkańców gdzie ówczesny dwór cieszył się zaufaniem. Końcówka kadencji czyli nieobecności, nierealne plany, za dużo wypowiedzianych słów czy afera z klonem/nami doprowadziły do spadku zaufania i gdy były wiadomo, że władzy nie przejmie nikt z obecnego otoczenia Króla, wszyscy wycofali się z Turetii.